Koszalin: Marek Andrearczyk z Lots of Royal Ink Tattoo 2 miesiące ago

Można powiedzieć, że tatuaż nie ma przede mną tajemnic, odnajduje się w każdym stylu, kolorze jak i w czerni. Najbardziej jednak preferuje kolorową realistykę. Podejmuje się każdego motywu. Oczywiście robię własne projekty a inspiracje czerpie z głowy. Cover tylko na moich zasadach. Niestety wielu klientów nie zdaje sobie sprawy że nie wszystko da się zakryć tak jak to sobie wymarzyli. Staram się im wytłumaczyć, zrobić projekt tak, żeby wszyscy byli zadowoleni i ja ze swojej pracy i oni z nowego nabytku.

Skąd wziął się pomysł, że zostaniesz tatuażystą?

Pomysł zostania tatuażystą narodził się zupełnie przypadkiem. Pamiętam, kiedy w wieku 15 lat znajomi pojawili się u mnie w domu z samoróbną maszynką do tatuażu i na moje szczęście zapomnieli o niej. Coś mnie podkusiło i wieczorem postanowiłem wypróbować jak działa to cudo. Oczywiście na sobie.

Jak długo dziarasz?

Od 16 roku życia, czyli 19 lat. Gdy zaczynałem prawie w ogóle nie było pracowni tatuatorskich, sprzęt można było kupić z zagranicy lub w jedynym sklepie w Polsce jak i pierwszym studiu w Gdyni u Piotra Żurawskiego.

Pamiętasz swój pierwszy raz, gdy wbiłeś igłę w czyjąś skórę?

Oczywiście, że pamiętam była to moja własna skóra i cholernie bolało. Struna od gitary, chodź naostrzona robiła swoje (śmiech). Tak jak wspomniałem, wtedy nie było jeszcze salonów tatuażu a każdy znajomy z osiedla pragnął mieć jakiś rysunek na ciele więc miałem dużo skóry do nauki.

Tatuowanie to dla Ciebie praca czy styl życia?

Mój zawód łączy przyjemne z pożytecznym.

Jakie są największe wady tego „zawodu”?

Myślę, że największą wadą tego zawodu jest brak czasu dla najbliższych. Większość dnia chcąc nie chcąc poświęca się pracy. Można powiedzieć, że gdzie się nie odwrócę jest praca, wyjście do sklepu, na imprezę nierzadko kończy się rozmową z klientami. Ponadto denerwują mnie niesłowni i trudni klienci.

Jesteś właścicielem studia. Ciężko jest prowadzić własny biznes?

Ciężko. Trzeba znaleźć czas na wszystko: klientów, projekty, konwersacje z ludźmi a także reklamy i załatwianie spraw urzędowych. Czasami mam wrażenie że doba jest za krótka.

Pamiętasz swoją pierwszą maszynkę?

Tak pamiętam.  To była samoróbna maszynka to tatuażu złożona z silnika od walkmana, długopisu, łyżeczki i struny od gitary.

Cewka czy rotarka?

Bardzo długo pracowałem na maszynce cewkowej, ale zdecydowanie bardziej odpowiada mi praca na maszynce rotacyjnej. Chociaż ciężko było znaleźć maszynę oddająca moc cewki, w większości rotarek brakuje mocy.

Czym teraz dziarasz?

Killer Bee.

Czy preferujesz jakiś styl tatuowania? 

Można powiedzieć, że tatuaż nie ma przede mną tajemnic, odnajduje się w każdym stylu, kolorze jak i w czerni. Najbardziej jednak preferuje kolorową realistykę.

Podejmujesz się coverów lub dziarania na bliznach? Nie jest prosta sztuka…

Cover tak, ale tylko na moich zasadach. Niestety wielu klientów nie zdaje sobie sprawy że nie wszystko da się zakryć tak jak to sobie wymarzyli. Staram się im wytłumaczyć, zrobić projekt tak, żeby wszyscy byli zadowoleni i ja ze swojej pracy i oni z nowego nabytku. Co do tatuowania na bliznach to nie mam z tym problemu.

Czy robisz własne projekty i skąd czerpiesz inspirację?

Oczywiście robię własne projekty a inspiracje czerpie z głowy (śmiech).

Czy specjalizujesz się w tatuażach psów?

Kocham psy a czy specjalizuje się? Nie wiem. Robię ich dużo… tak wyszło. Czy portret psa czy portret człowieka,każda realistyka mi wchodzi (śmiech).

Są motywy, których masz dość lub, których nie robisz?

Podejmuje się każdego motywu. Motyw, którego mam dość? Chyba nie ma takiego, każda praca sprawa mi przyjemność na swój sposób.

Rysunek własnoręczny czy program graficzny/tablet graficzny?

Wszystko. Zależy od projektu. Nie ograniczam się do jednej rzeczy. Czasami mam ochotę na szkic, który wrzucę w tablet, a finalnie wykończę go w Photoshopie.

Czy składanie zdjęć w programie graficznym to sztuka? Czy sztuką jest przeniesienie tego na skórę?

Wszystko może być sztuka, jeśli ktoś chce nawet ze zwykłej kreski może zrobić arcydzieło.

Tatuaż, z którego jesteś najbardziej dumny?

Jestem dumny z każdego tatuażu, który wykonam.

Najdziwniejszy tatuaż, który zrobiłeś? Choć czy w sztuce może być coś dziwnego?

Było to wiele lat temu, wtedy było to dość dziwne teraz jest już na porządku dziennym. Tatuowałem włosy na głowie.

Czy jakieś szczególne zachowania u Klientów Cię irytują?

Najbardziej denerwuje mnie jak klient chce tatuaż, ale nie wie, co by chciał. Nie jest też dla mnie niczym przyjemnym kopiowanie tatuaży, staram się wyperswadować to klientowi, ale nie zawsze się udaje.

„Janusze tatuażu” to?

Każdy z nas kiedyś zaczynał, każdy uczył się na błędach i każdy ma do tego prawo, pod warunkiem, że ma się świadomość, że nie jest się alfą i omega. Niestety z przykrością obserwuje coraz większy wysyp „tatuatorów”, którzy w ogóle nie mają talentu, nie potrafią nic i nie chcą się niczego nauczyć.
Uważają, że są doskonali w swoim fachu i jedyne, na czym im zależy to pieniądz.

A co sądzisz o „podrasowywaniu” zdjęć wykonanych tatuaży?

Nie mam nic przeciwko jeżeli chodzi o przerabianie zdjęć tak, aby jak najlepiej oddać rzeczywistość.

Czy jest jakiś artysta, który ma lub miał wpływ na Twój styl?

Jest wielu artystów, których podziwiam jednak swój styl wypracowałem sam.