Warszawa: Karolina Kubikowska z Nanuszka Art Studio 4 tygodnie ago

Zdecydowanie rośliny, grzyby, wszystko co można znaleźć w lesie. Lubię baśniowe, odrealnione klimaty, gdzie mogę pokazać wiedźmy i ich sprzymierzeńców. Zajmuję się tylko rzeczami w swojej specyficznej stylistyce. Nie podjęłabym się czegoś od niej odbiegającego, ponieważ wiem, że na pewno jest gdzieś artysta, który zrobiłby to lepiej ode mnie.

Skąd pomysł że zostaniesz tatuażystką?

Szukałam swojej artystycznej drogi podejmując się różnych prac związanych jakkolwiek ze sztuką ( drukarnie, agencje reklamowe, antykwariat). Zawsze wytrzymywałam po parę miesięcy i odchodziłam mając wrażenie, że tracę tam czas. Tatuaż pojawił się jako alternatywa do tamtych miejsc. Przy bardzo dużym wsparciu mojego ówczesnego chłopaka, a teraz już męża, uwierzyłam, że uda mi się trafić swoimi wzorami w serca ludzi. Dzięki studiu Gulestus, w którym zaczęłam tę drogę, odnalazłam swoje miejsce w sztuce.

Jesteś absolwentką Akademii Sztuk Pięknych. Czy wykształcenie „artystyczne” Ci pomaga w tatuaowaniu?

Myślę, że wykształcenie artystyczne bezsprzecznie ma tutaj bardzo duży wpływ. Spojrzenie na ciało, proporcje, możliwość improwizowania, szybkie zmiany kompozycyjne, sposób podejścia do narzędzia pracy. Jak najbardziej czuję , że Akademia zmieniła moje spojrzenie na świat i dzięki temu też na to, czym się zajmuję.

Tatuowanie to dla Ciebie praca czy styl życia?

Myślę, że i jedno i drugie! Tak naprawdę strona pracy jest wypełniona kalendarzem, rozmowami z klientami, punktualnością, zamówieniami do studia, poświęceniem czasu. Ale jako styl życia jest czymś pięknym. Na co dzień czuję wolność i możliwości jakie daje mi bycie tatuatorem. Życie sztuką i twórczością, codzienne rozmowy na ten temat, wypełnienie głowy inspiracjami. Czy może być coś lepszego? Widzę też ile drzwi stoi przede mną otworem . Drzwi za którymi stoją kolejne elementy mojego życia.

Jakie są największe wady tego „zawodu”?

Sam fakt, że musiałam się dłużej zastanowić, świadczy o tym, że chyba nie ma ich wiele. Może potencjalne problemy z plecami, nadgarstkami? Bardzo łatwo też wpaść w pracoholizm i zajmować się tym cały czas, ale to kwestia pilnowania się…

Pamiętasz swój pierwszy raz, gdy wbiłaś igłę w czyjąś skórę?

Stresik był, i to niemały! Pierwsze ukłucia zrobiłam na mężu, pożyczonym sprzętem ze studia. Najpierw zrobiłam malutki wzorek samą wodą, żeby zobaczyć jak się zachowuje maszyna. Później zrobiłam pierwsze linie już z tuszem. Wzór przedstawia demona Tengu w formie wróbla. Widzę go do dzisiaj na co dzień i muszę powiedzieć, że nie wyszło najgorzej.

Cewka czy rotarka?

Zdecydowanie rotarka. Jest lżejsza, łatwiej mi się ją kontroluje i nie obciąża tak bardzo nadgarstków.

Czym teraz dziarasz?

Do tej pory przetatuowałam 3 lata na Stigmie Prodigy i byłam zachwycona. Teraz mam zamiar pójść w kierunku Spektry Xion i sama jestem ciekawa jakie będą moje wrażenia. Nie mogę się doczekać!

Czy preferujesz jakiś styl tatuowania?  

Zdecydowanie rośliny, grzyby, wszystko co można znaleźć w lesie. Lubię baśniowe, odrealnione klimaty, gdzie mogę pokazać wiedźmy i ich sprzymierzeńców. Zajmuję się tylko rzeczami w swojej specyficznej stylistyce. Nie podjęłabym się czegoś od niej odbiegającego, ponieważ wiem, że na pewno jest gdzieś artysta, który zrobiłby to lepiej ode mnie.

Czy możesz powiedzieć o sobie, że masz własny styl dziarania?

Tak, od samego początku robiłam tylko swoje ilustracje. Myślę że to najlepszy sposób na rozpoczęcie tej przygody.

Czy robisz własne projekty i skąd czerpiesz inspirację?

Oczywiście! Bardzo dużo inspiracji czerpię z natury. Mieszkając w mieście ciężko się z nią połączyć, ale stworzyłam w studiu i domu dżunglę. Z roślinami dogaduję się bardzo dobrze. Czerpię siłę z ziół, kryształów, więc są one stałymi elementami moich wzorów. Karty tarota, Oracle, to mój zaznajomiony symbolizm, który przewija się przez ilustracje.

Podejmujesz się coverów lub dziarania na bliznach? Nie jest to prosta sztuka…

Tak , staram się podejmować te wyzwania, ale zawsze wstępnie proszę o zdjęcie blizny, lub starego tatuażu. Przez specyfikę mojego stylu nie wszystko mogę odpowiednio zakryć. Niestety niektórym osobom muszę właśnie z tego powodu odmówić.

Rysunek własnoręczny czy program graficzny/tablet graficzny?

Jestem może staroświecka, ale zdecydowanie wolę mieć kontakt z papierem, cienkopisem, kredką. Jest dla mnie w tym jakiś osobny rytuał dający moc temu, co tworzę. Obserwacja jak jeden papier reaguje na akwarelę, a jak inny. Brakowałoby mi tego, gdybym się przestawiła na tablet, ale wiem że ma on bardzo dużo plusów.

Czy składanie zdjęć w programie graficznym to sztuka? Czy sztuką jest przeniesienie tego na skórę?

Myślę, że sztuka kompozycji, ustawienia anatomicznego na ciele oraz umiejętności tatuatorskie mogą się złączyć docelowo w dzieło sztuki. Wszystko zależy od podejścia i jakości docelowej pracy. Każdy ma też swoje spojrzenie kolorystyczne. Jeśli jest pięknie oddane, to widać różnicę pomiędzy skserowaniem czegoś, a stworzeniem autorskiej pracy.

A co sądzisz o „podrasowywaniu” zdjęć wykonanych tatuaży?

Wszystko musi mieć swoje granice.. Jeśli poprawia się światło, kadruje zdjęcie, przyciemnia tam gdzie zdjęcie jest prześwietlone, to myślę, że wszystko w porządku. Trzeba mieć umiar i oddawać prace prawdomównie. Muszę też zaznaczyć, że wizualnie doceniam podrasowane kompozycje połączone np. z fragmentami komiksów itp. Jest to fajne oddanie tego, co tatuator miał w głowie tworząc pracę.

Tatuaż, z którego jesteś najbardziej dumna?

Myślę, że nie mam jednego takiego, który jest najlepszym jakościowo, emocjonalnie, albo był wyraźnym punktem zwrotnym. Pamiętam jednak, że w moim rozwoju i wiary w siebie bardzo dużą rolę miał tatuaż na moich początkach. Mąż na stacji metra usłyszał jak dwie dziewczyny rozmawiają ze sobą o tym jak jedna z nich chce zrobić sobie pierwszy tatuaż ale nie wie jak się zabrać itp. Wziął mnie za rękę i przedstawił dziewczynom. Docelowo powstał łapacz snów z jeleniem, który do tej pory pojawia się w inspiracjach przesyłanych przez klientów. A było to 6 lat temu!

Najdziwniejszy tatuaż, który zrobiłaś?

Łoś lecący na orle, na ramieniu. I oczywiście, że zrobiliśmy!

Są motywy, których masz już dość lub nie robisz?

Myślę, że z takimi motywami, które nie pasują do mojego świata ludzie się już nie zgłaszają. Raczej każdy, kto pisze maila już wie mniej więcej w jakich klimatach pozostaję i nie wybiega poza to.

Najdziwniejsza rzecz jaka Ci się przytrafiła w trakcie tatuowania?

Klient zemdlał, płakał, nie było prądu.. Całą tą listę zaliczyłam. Ale chyba jedna z dziwniejszych sytuacji zdarzyła się w weekend, jak byłam  sama w studio. Okazało się, że na terenie fabryki, gdzie znajduje się studio, są problemy z rurami z wodą. Siedząc z klientką zobaczyłyśmy jak spod drzwi toalety wypływa woda falami. Skończyło się tak, że zamiast tatuować, parę godzin wynosiłam wiadra wody, która wybijała z toalety (na szczęście czysta!!!).

Czy jakieś szczególne zachowania u Klientów Cię irytują?

Hmm myślę, że raczej dogaduję się z klientami. Trzeba wiedzieć, że każdy jest inny, a  to co dla nas jest codzienną pracą, dla zgłaszającej się osoby jest często dużym stresem, ekscytacją itp. Jeśli energetycznie coś się nie zgadza, to już raczej na poziomie maili kończy się współpraca.

„Janusze tatuażu” to?

Oj kiepskich tatuaży jest co nie miara. Ale podobno wszystko jest kwestią gustu? To co nam się nie podoba innych może zachwycać? Myślę, że te tatuaże często robione  w domu albo w piwnicy u kumpla wynikają głównie z niewiedzy ludzi, o tym jakie są możliwości. Na szczęście większość z nich można poprawić, albo przykryć czymś zrobionym już z odpowiednimi umiejętnościami.

Czy jest jakiś artysta, który ma lub miał wpływ na Twój styl?

Myślę, że dużo znaczy dla mnie sztuka Arthura Rackhama oraz Edmunda Dulaca. Zwiewność i lekkość ich kreski w baśniowych ilustracjach zawsze wydawała mi się zachwycająca. Z współczesnych artystek bardzo inspirują mnie kompozycje gwaszowe Teagan White. Przemawia do mnie jej oddanie mrocznej strony natury, powiązanie flory i fauny.