Warszawa: Krzysiek Kosiński z Touché Tattoo 1 miesiąc ago

Staram się robić prace stricte realistyczne, i najlepiej mi one wychodzą (śmiech). Chociaż ostatnio zrobię wszystko, co zawiera wiele kolorów. Dążę do tego żeby ludzie patrząc na tatuaż rozpoznali w nim moją „kreskę”, ale to jeszcze długa droga. Staram się robić jak najwięcej autorskich projektów. Zazwyczaj jest to pomysł, który wpadnie do głowy gdzieś w toalecie albo przy piwku. Czasami jest ciekawe zdjęcie referencyjne, które jest impulsem do ciekawego projektu. Im mniej inspiracji tym lepiej. Mniejsze prawdopodobieństwo, że podświadomie zrobię podobną prace.

Skąd wziął się pomysł, że zostaniesz tatuażystą?

Może to trywialne, ale chciałem coś zrobić ze swoim życiem. Praca w gastronomii była monotonna no i nie dawała mi satysfakcji z życia. Aspiracje miałem dość duże, szczególnie żeby połączyć zainteresowania, czyli rysunek, ze sposobem na życie. Że będzie to tatuowanie, wyszło zupełnie spontanicznie. Kiedyś ze znajomymi oglądaliśmy prace, które nie były najwyższych lotów, wręcz lipne, wtedy stwierdziłem, że skoro osoby niemające pojęcia o podstawach rysunku, tatuują i mają wielu chętnych, to, czemu ja nie mogę? Ale według ziomków to trudna rzecz i nie ma, co ich negować. I tak zdeterminowany, kupiłem na drugi dzień maszynki (śmiech).

Jak długo dziarasz?

Tatuuje od 6 lat. Zacząłem w 2013, ale wiadomo, że trzeba wliczyć w to naukę, która u mnie trwała dość długo bo uczyłem się sam, z pomocą filmów na YouTube.

Pamiętasz swój pierwszy raz, gdy wbiłeś igłę w czyjąś skórę?

Pierwszy raz wbiłem igłę w klasie średniej, ale to była szybka akcja, typowa kolka i tribal na ręku. Ale taki „prawdziwy” tatuaż, który wykonałem pierwszy raz to był napis na głowie. Mały i w razie nie powodzenia łatwy do zakrycia włosami (śmiech).

Tatuowanie to dla Ciebie praca czy styl życia?

Jedno i drugie. Na pewno praca, ponieważ dzisiejsze ceny sesji za tatuaż (przynajmniej moje) pozwalają na spokojną egzystencje, bez żadnych dodatkowych etatów. Ale i też styl życia, bo poza studiem nadal „pracuje” robiąc projekty i rysując. Czasami zasnąć nie mogę, bo myślę o jakimś konkretnym projekcie, co poprawić, co ulepszyć, jak to, jak tamto. Tatuaże 24h/dobę (śmiech).

Jakie są największe wady tego „zawodu”?

Plecy! Przynajmniej u mnie…

Pamiętasz swoją pierwszą maszynkę?

Pewnie, że pamiętam. Zestaw z Allegro. Nie pamiętam już za ile, ale był to zestaw startowy, dwie maszynki, które rozpadały się od samego trzymania. Obie cewki, jedna to liner, a druga Colour Packer, ale z biegiem czasu i doświadczenia to jedynie, co dobrze robiły to zagłuszały chrapanie współlokatora (śmiech).

Cewka czy rotarka?

Rotarka, szczególnie Direct Drive. Ale z chęcią bym przypomniał sobie prace na cewce.

Czym teraz dziarasz?

Do koloru InkJecta, a do cieni Cheyenne Spirit (starszy model). Przywiązałem się do nich, szczególnie, że jestem zadowolony z zagojonych prac. Póki, co, nie mam planów na zmianę.

Czy preferujesz jakiś styl tatuowania? 

Staram się robić prace stricte realistyczne, i najlepiej mi one wychodzą (śmiech). Chociaż ostatnio zrobię wszystko, co zawiera wiele kolorów. Dążę do tego żeby ludzie patrząc na tatuaż rozpoznali w nim moją „kreskę”, ale to jeszcze długa droga.

Podejmujesz się coverów lub dziarania na bliznach? Nie jest prosta sztuka…

Robię covery, ale nie zawsze. Jak widzę możliwość uratowania kawałka skóry to nie widzę problemu. Ważne jest uświadomienie klienta że nie wszystkim da się zakryć i trzeba znaleźć złoty środek.

Czy robisz własne projekty i skąd czerpiesz inspirację?

Staram się robić jak najwięcej autorskich projektów. Zazwyczaj jest to pomysł, który wpadnie do głowy gdzieś w toalecie albo przy piwku (śmiech). Czasami jest ciekawe zdjęcie referencyjne, które jest impulsem do ciekawego projektu. Im mniej inspiracji tym lepiej. Mniejsze prawdopodobieństwo, że podświadomie zrobię podobną prace.

Są motywy, których masz dość lub, których nie robisz?

Chyba pojadę klasykiem, wilk z lasem, ale taki klasyczny układ, pysk en face i krzaki. No i może zegary (śmiech).

Rysunek własnoręczny czy program graficzny/tablet graficzny?

Niestety kartka i ołówek na razie odszedł do lamusa. Aktualnie tablet graficzny i cyfrowe malowanie. Ale zamierzam ruszyć z malowaniem obrazów.

Czy składanie zdjęć w programie graficznym to sztuka? Czy sztuką jest przeniesienie tego na skórę?

Raczej przeniesienie tego na skórę. Za dużo widziałem prac, gdzie projekt (czy to kolarz zdjęć czy własnoręcznie narysowany wzór) różnił się tym, co jest na skórze. Projekt zrobić jest łatwo, ale to doświadczenie i umiejętności sprawiają jak wygląda finalnie.

Tatuaż, z którego jesteś najbardziej dumny?

Mam dwa takie, Einstein z postacią z kreskówki i Franek Dolas. Obie prace wykonane w kolorze i na konwencie, no i obie komentowane i nagrodzone, co dało przysłowiowego kopa do dalszych działań.

Najdziwniejszy tatuaż, który zrobiłeś? Choć czy w sztuce może być coś dziwnego?

Nie mam takich, chyba, że imię chłopaka na pupie, ale to kwestia indywidualna (śmiech).

Najdziwniejsza rzecz, jaka Ci się przytrafiła w trakcie tatuowania?

Mam jedno takie. Tatuowałem imiona trzech synów pewnej kobiecie. Podczas tatuowania ostatniego imienia, kobita zaczęła śpiewać pod nosem anielski orszak czy jakoś tak. Jak się później okazało, ten syn zmarł przy porodzie. Więc tak to.

Czy jakieś szczególne zachowania u Klientów Cię irytują?

Jedna rzecz mnie frustruje. Jeśli klient myśli, że jest pępkiem świata, i że trzeba poświęcać mu każdą chwile w życiu. Z takimi osobami nie współpracuje.

„Janusze tatuażu” to?

Temat rzeka. Oczywiście słabe tatuaże, wykonane przez niedoświadczone osoby i które w ogóle nie powinny się za to zabierać. Często łatwo jest określić takiego Janusza, jeśli szczyci się tym ze tatuuje 10 lat i wrzuca paździerze na stronę to znaczy jedno. No i jeszcze ten ignorant style. Ale zostawię to w spokoju, bo szkoda czasu na to (śmiech).

A co sądzisz o „podrasowywaniu” zdjęć wykonanych tatuaży?

Nie toleruje ingerencji programów graficznych. Sam używam nakładki na aparat, który niweluje odblaski światła na skórze, ale tylko, dlatego, że strasznie mnie drażnią.

Czy jest jakiś artysta, który ma lub miał wpływ na Twój styl?

No mam paru takich ancymonów. Steve Butcher, Samohin, O’kharin itd. są to osoby, które napędzają moją determinację na bycie jeszcze lepszym, a długa droga przede mną.

Zdjęcie Krzyśka zostało wykonane przez Tomasza Łączyńskiego – laczynskiphoto